::księga gości::


2012
luty
2010
listopad
wrzesień
luty
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
maj
luty
styczeń
2008
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
Widzę na kwadratowo
Patrzę i widzę na kwadratowo.
Raz że cierpię na chroniczne niedospanie, to dwa... wślepiam się w 8 godzin w monitor by wklepać tysiące kodów do komputera.
I jeszcze żeby nie trzeba było tego zmieniać na ostatnią chwilę, to mogłabym to zrobić i zapomnieć, ale nieeee....
Na chwilę przed godziną 0 znowu trzeba będzie tkwić przed komputerem i zmieniać kody wprowadzone, na kody do wprowadzenia.
Oszaleć można.
I jeszcze do tego ten ćwierkająco - wkurzający telefon nad uchem.
Ale  nic to. Dam radę.
Bo jak nie ja, to kto?

A tak w temacie życie, to żyję sobię. Jedną połową w kraju, drugą poza granicami. I wkurza mnie to.
W ogóle ostatnio wszystko mnie wkurza... ludzie, pogoda, to że raz śnieg jest, raz że go nie ma.
Wkurza mnie SKM, wkurza mnie autobus.

Ale standardowo do wróbli się uśmiecham pełną gębą. I oby ich coraz więcej spotykać, to bym była stale uśmiechnięta:)
Wiosno, przybywaj :)
bzdura 2012-02-24 17:19:26
skomentuj (0)
Nawet pamiętam hasło
No to tak. Po bardzo długim czasie, po namowie Wiziego wzięłam się za bary z czasem i innymi pierdołami i postanowiłam napisać kilka słów.
Bo przecież wiele się nazmieniało.
No przecież zakochałam się. I to wychodzi na to, że ze wzajemnością.
No przecież też kilka razy zmieniłam pracę.
No przecież wciąż dycham i chodzę po tym świecie :)

Ale z drugiej strony, jak się tyle czasu gdzieś błąkało i nie zaglądało do tej swojej mrocznej przeszłości to aż nie wiadomo o czym pisać :) A opowiadać ze szczegółami co też się działo, to też jakby bez sensu.

A więc zaczynam od nowa :)

Mam na imię Magdalena. W tym roku, w maju, stukną mi 34 lata. A 02.01 minęło mi 10 lat na tym blogu. Ależ ten czas zapierdziela ;) I teraz zdałam sobie sprawę z tego, że troszkę wydoroślałam, ale się nie zmieniłam.
Dalej ze mnie powsinoga, dalej ze mnie wariat, dalej lubie chodzić po lesie i śpiewaś "Jagódki".
Z przyjemnością z Wizardem polazłabym nad morze i patrzyła jak zwisa głową w dół z gałęzi ;)

I w końcu ulepiłabym bałwana. Bo właśnie sypie śnieg w tym moim Trójmieście.
bzdura 2012-02-08 15:33:46
skomentuj (0)
Juz z podrozy przesylam jej plan
1 dzień - 28.10.2010  Wylot 06:00 z GDN do Londynu LTN, przylot 07:20, zwiedzanie miasta, nocleg
2 dzień -  Zwiedzanie Londynu, nocleg
3 dzień - 30.10.2010  Wylot z EasyJet z LTN o 15:45 do Lizbony LIS, przylot 18:30, przejazd linią CARRIS AeroBus nr 91, zakwaterowanie, city by night, nocleg
4 dzień - Zwiedzanie Lizbony http://www.lizbona.com/
5 dzień - Zwiedzanie Lizbony
6 dzień -  2.11.2010  Wykwaterowanie, obiad, transfer na lotnisko LIS, wylot 20:45 przez Madryt do Mexico City (MEX)
7 dzień - 3.11.2010  Przylot o 05:55 do MEX, transfer metrem do Mexico City Hostel przy Zocalo. Aklimatyzacja, zwiedzanie - Zocalo, Katedra, Starówka, Pałac Prezydencki.
8 dzień - 4.11.2010  Całodniowa wycieczka do Teotihuacan, powrót do Mexico City, nocleg 
9 dzień -  Zwiedzanie: Muzeum Antropologiczne, Park Chapultepec, Zona Rosa
10 dzień - 6.11.2010  Całodniowa wycieczka do Taxco (Terminal Sur, linia Estrella de Oro; 2,5 h), powrót do Mexico City, nocleg
11 dzień - 7.11.2010  Wypoczynek, wykwaterowanie, wieczorny wyjazd z Mexico City do San Cristobal de las Casas (z TAPO, linia OCC, z przesiadką, 20:00 lub 20:25, 880 MEX, 13 h)
12 dzień - 8.11.2010  Przyjazd rano do San Cristobal de las Casas, śniadanie, zakwaterowanie, zwiedzanie miasta.
13 dzień -  Wycieczka do wioski San Juan Chamula (prywatnym busikiem tzw. combis/collectivos spod Mercado). 
14 dzień -  Dzień zapasu do wykorzystania w San Cristobal, ewentualnie możliwość rejsu Kanionem Sumidero.
15 dzień - 11.11.2010  Przejazd z San Cristobal do Palenque (Cristobal Colon, 100 MEX, 5 h), zwiedzanie, wypoczynek
16 dzień -  Półdniowa wycieczka do ruin w Palenque
17 dzień - 13.11.2010  Poranny wyjazd do Flores w Gwatemali (ok. 300 MEX), przyjazd ok. 16:00, zakwaterowanie, odpoczynek, nocleg
18 dzień - 14.11.2010  Przed świtem całodzienna wycieczka do ruin Tikal (sam przejazd ok. 1,5 h)
19 dzień - 15.11.2010  Poranny wyjazd z Flores do Belize (do San Ignacio)
20 dzień - 16.11.2010  Belize - zwiedzanie jaskiń, wyjazd z Belize do Chetumal, przesiadka i wyjazd do Tulum (4 h).
21 dzień - 17.11.2010  Tulum, przejazd na plażę, zakwaterowanie w cabańas, wypoczynek
22 dzień - Tulum, wypoczynek, spacer plażą do ruin w Tulum
23 dzień - Tulum, wypoczynek (możliwość wycieczki fakultatywnej do parku wodnego Xel-Ha i/lub parku ekologicznego Xcaret)
24 dzień - Tulum, wypoczynek (możliwość wycieczki fakultatywnej do Playa del Carmen i na Wyspę Cozumel)
25 dzień - Tulum, wypoczynek (możliwość wycieczki fakultatywnej do rezerwatu biosfery Sian Ka'an)
26 dzień - Tulum, wypoczynek (możliwość wycieczki fakultatywnej do Cancun i na Wyspę Kobiet)
27 dzień - 23.11.2010  Wyjazd z Tulum do Chichen Itza, (ADO, 2 h 40 min, 09:10, 124 MEX), zwiedzanie ruin (2-3 godziny, na miejscu przechowalnia bagażu), wyjazd do Meridy, ( ADO, 1 h 40 min, 17:20, 100 MEX), zakwaterowanie, nocleg
28 dzień - 24.11.2010  Zwiedzanie Meridy
29 dzień - 25.11.2010  Zwiedzanie Meridy (ewentualnie Uxmal), wieczorem wyjazd atobusem z Meridy (np. ADO, 1 klasa o 19:15, 1128 MEX, podróż aż 20 h) do Mexico City
30 dzien - 26.11.2010  przyjazd koło 15:00 do Mexico City, zakwaterowanie, zwiedzanie, ostatnie zakupy, nocleg
31 dzień - 27.11.2010  Ranny transfer na lotnisko, wylot z MEX o 12:20 przez Madryt do Londynu (Heathrow), przylot do LHR o 08:35, lunch, przejazd na LTN i wylot do GDN o 20:15.

bzdura 2010-11-01 10:49:35
skomentuj (2)
Eh, ciąg dalszy :)
No bo ja tak ostatnio sobie tylko wzdycham ;)
Pracy dalej nie ma. Znaczy jest, bo jeszcze nie wręczyli mi wypowiedzenia. Jutro mają to zrobić. Będzie dobrze :) Oj będzie :)
No ale pracy, w sensie ofert niby masa jest, ale jak się człowiek nawysyła CV, a nawet pies bez ogona nie zadzwoni, to trochę lipa. No to czekam, szukam, wysyłam, rozglądam się, rozpuszczam wici.... jakby ktoś mnie potrzebował do pracy, to śmiało niech pisze - napewno odpowiem na ofertę :)

A druga sprawa, to jest już tak skomplikowana, że chyba już zupełnie nie bardzo wiem, co z tym fantem począć :)
No bo - ex.... już pozamiatane. Złożyłam mu życzenia urodzinowe tydzień temu i od tamtej pory cisza... i oby jak najdłużej i oby nie przed burzą ;)
Ale, ale....
Jak zawsze miałam problem z tym, że nikt mnie nie chce, to raz mam problem odwrotny.
Nie wliczam w to już exa, bo on jest z góry przegrany.
Jakiś miesiąc temu poznałam jednego Pana G.
Widziałam się z nim 3 razy i jakoś nie mam fantazji żeby się z nim spotykać, bo też pojawił się Pan A :) z którym znam się dużo krócej, widzieliśmy się już troszkę razy więcej niż 3.
No i teraz dylemat smarkuli, nastolatki: "Jak powiedzieć Panu G, że nie będę się z nim widywała, a jednocześnie nie zrobić mu krzywdy".
Kurde, jakbym kiedyś przechodziła, przez takie pole minowe, to bym już wiedziała jak to zrobić. A że nigdy, przenigdy tak nie miałam, to mam problem teraz :)
Nie miała baba problemu to się zaczęła umawiać na spotkania :)
Ale będzie dobrze, prawda?
Będzie?
bzdura 2010-09-27 23:31:25
skomentuj (1)
Eh
Czuję się tak jakbym zrobiła jakieś wielkie koło i wróciła do punktu wyjścia ;(
A czy u mnie nie może być normalnie?
Stabilizacja zawodowa?
Stabilizacja uczuciowa?
W ogóle jakaś stabilizacja?

No to od początku.
Chcą mnie zwolnić z roboty, ale jestem na L4, więc nie mogą.
Jak tylko zwolnienie mi się skończy pofrunę sobię z tego kołhozu. Z jednej strony się cieszę, bo odprawę dostanę, bo od 01.09. przysługuje mi 3 miesięczny okres wypowiedzenia, czyli jakoś do końca roku mam spokój, przynajmniej z kasą ;) No ale nie mam spokoju, bo trzeba szukać nowej pracy, a przecież rynek pracy jest taki a nie inny, wiec różowo nie jest ;(
A do tego wszystkiego mam zaplanowane 2 podróże...
1) do Meksyku z Gwatemalą, Belize i miała być Kuba, ale będzie Lizbona ;) Coś  za coś ;)
2) na chrzciny do USA.
I tu i tu bilety kupione, więc wycofać się nie można. No i jak nie urok to sraczka.
Będzie dobrze, bo musi ;)

Uczuciowo? To chyba jest jeszcze bardziej pokręcone niż mi się wydaje ;(
Gdy już sobie wymyśliłam, że jestem już od mojego ex wolna i co by się nie działo będzie gdzieś tam daleko, to okazuje się, że jednak nie :(
Znowu mamy kontakt, znowu robi mi wodę z mózgu i dobrze się przy tym bawi. Przynajmniej mam takie wrażenie.
Co prawda pochrzaniło mu się w życiu i chciałabym mu pomóc, ale też wiem, że nie będzie to dobre dla mnie.
Więc mam kołowrotek i jeden wielki znak zapytania na twarzy.
A i tak będzie co ma być :)
Nie ma się czym przejmować.
Tylko że chciałabym żeby wszystko zaczęło się układać.... Praca żeby była, żeby w końcu życie przestało mnie ciągać po błotach... a tu znowu pod górę.
Dobre buty mam, to idę ;)
Byleby się nie wyłożyć ;)




bzdura 2010-09-07 18:08:48
skomentuj (0)

W pogoni za bzdurą
{smscontact}